Menu
HISTORIA PARAFIIHISTORIA MARCINKOWICDUSZPASTERSTWOOGŁOSZENIA DUSZPASTERSKIESTOWARZYSZENIA, ZESPOŁYKALWARIA MARCINKOWICKAKAPLICZKI, KRZYŻE i MIEJSCA PAMIĘCIFOTOWYDARZENIA 2014-2019
Boże Ciało 2009Parafiada 2009Tablica ku czci Jana KarskiegoPomnik ofiar katastrofy w SmoleńskuPoświęcenie OrganówPeregrynacja Jezusa MiłosiernegoOpłatek Fundacji SądeckiejHej Kolęda Kolęda26 Droga Krzyżowa w MarcinkowicachNiedziela Palmowa 13.04.2014r.Rezurewkcja 2014Rezurekcja 2014 Pan Romański T.Czuwanie 26 kwietnia Święty JPiiMajówki 2014 r. w KaplicyPierwsza Komunia 2014Procesja FatimskaOgnisko MuzyczneBoże Ciało 19.06.2014r.Odpust 2014Parafiada 13.06.2014r.60 Lecie LZSPielgrzymka do Lim. 20.09.14r.Koncert Organowy 21.09.14r.Chór w chomranicach 28.09.14Chór Marcinkowice i ECHO Lwów 12.10.14r.Chóry Nasz i "ECHO" w SokoleWszystkich Świętych 2014r.Rocznica Bitwy Marc./zdj.J.B/.Rocznica Bitwy Marc./zdj. T Romański/Misje Święte 2014r.Misje Święte 2014r.Występ Chóru Kaplica Dworska 11.11.2014r.Podsumowanie Jubileuszu Chóru 20.11.14r.Bóg WszechmocnyPasterka 2014-2015Odpust Kaplica DworskaJasełka wystawione w dniu 28.12.14r.Koncert Kolęd 18.01.15r.Wystawa Szopek B.N. w SzymbarkuOpłatek Z.Berychowskiego 25.01.15r.Popielec 2015Józefa 2015Droga Krzyżowa 2015r.Niedziela Palmowa 2015Rezurekcja 2015r.Rezurekcja 2015r. P. RomańskiNiedz. Palm. 2015r. Przem. PotoczekBierzmowanie 16.04.15r.Komunia 03.05.15r.Wernisarz Moniki Szkarłat-Fikiel 08.054.15r.Procesja Fatimska 13.05.2015r.40 - Lecie Kapłaństwa Józefów40 lecie Kapłaństwa /zd. Pan T.Romański/Boże Ciało 04.06.2015r.Msza Św. Nad SmolnikiemBoże Ciało 2015r. P. RomańskiDdpust i 25 lecie kapłaństwa ks. GarbaczaParafiada 05.07.15r."Kościoły Miasta Ruin"Turbacz 09.08.2015r.Przegl. KGW M.Wieś 22.08.15r.Procesja Fatimska 13.10.15r.Wszystkich Świętych 2015r.Chór wystąpił w Parafii Św. Krzyża w W-wie11 Listopada 2015r. w MarcinkowicachJan Karski 22.11.2015r.Karski sadzenie Dęba 22.11.2015r.Wernisaż Zofii MirekWieniec AdwentowyAdwentowe ŚwiecePasterka 2015r.Jasełka 27.12.2015r.Opłatek Fundacji Sądeckiej 31.01.16r.Kolędowanie 31.01.16r.Odnowienie Misji Świętych 2016Renowacja Misji Świętych, Droga KrzyżowaImieniny Józefów 2016r.Niedeziela Palmowa 2016r.Droga Krzyżowa w Terenie 2016r.Konkurs palm -ogłoszenie wynikówWielki Czwartek 2016r.Wielki Piątek 2016r,Wielka Sobota 2016r.Wielka Niedziela 2016r.Pierwsza Komunia 02.05.16r.Peregrynacja Symboli ŚDMPeregrynacja Symboli ŚDM par.św. Helenyw N.S.Procesja Fatimska 2016r.Boże Ciało 26.05.16r.Msza Prymicyjuna Piotra WężaParafiada 03.07.2016r.ŚDM u św. Małgorzeaty 2016ŚDM w Starym SączuŚDM w MarcinkowicachŚDM KrakówMsza KD 26.08.16r.Pielgrzymka do LimanowejDożynki i poś. parkinguWszystkich Świętych 201611 Listopada Święto NiepodległościPogrzeb śp. ks. Józefa Dominika 12.11.2016r.Święto PszczelarzyPasterka 2016r.Twórczość Parafianki Magdaleny CięciwyOpłatek Wigilijny dla Członków ChóruJasełka Podhalańskie 27.01.17r.Opłatek Fundacji Sądeckiej 2016Warsztaty Medialne 11.03.17r. TarnówDroga Krzyżowa 07.04.17r.Niedziela Palmowa 09.04.2017r.Msza Rezurekcyjna 16.04.2017r.Bierzmowanie 25.04.2017r.Pierwsza Komunia Święta 2017r.Wystawa IKON p. TaboraProcesja Fatimska na ŁazyBoże Ciało 2017Odpust Parafialny 2017r.Parafiada 02.07.17r.Dożynki 2017r.Różaniec do granic Kosarzyska 07.10.17r.Wszystkich Świętych 2017r.Wizytacja bp. St. Salaterskiego 1-szy dzieńWizytacja bp Stanisława Salaterskiego 2 dzieńWizytacjabiskupa Stanisława Salaterskiego zd.Jan Brdej11 Listopada 2017r.11Listopada 2017r. w obiektywie Jana BrdejaPasterka 2017r.Występ orkiestry 21.01.2018r.Opłatek Sądeckiej Fundacjiks.prałat Józef Babicz Sądeczaninem Roku 2017Droga Krzyżowa 23.03.18r.Niedziela Palmowa 25.03.2018r.Droga Krzyżowa 23.03.18r. J.BrdejKonkurs Palm 2018 r.Wielki Czwartek 29.03.2018r.Wielki Piątek 2018r.Rezurekcja 01.04.2018r.Procesja Fatimska na Wężykówkę 14.05.Zakończenie nabożeństw majowych i 20-lecie kapłaństwa ks. KrzysztofaBoże Ciało 2018r.Boże Ciało 2018r. Jan BrdejBoże Ciało 2018r. Jan BrdejOdpust ParafialnyParafiada 2018 r.Spotkanie z Ministrem Jarosławem SelinemPielgrzymka Niepodległościwa do WiedniaOdpust na Turbaczu 12.08.2018r.Odejście na emeryturę ks. J.BabiczaPrzywitanie ks. Tadeusza Celusty 26.08.18r.Wszystkich Świętych 2018r.11 listopada 2018r.Rocznica Bitwy Pod MarcinkowicamiPasterka 2018-2019Droga Krzyżowa 12.04.2019r.Droga Krzyżowa 12.04.2019r.Droga Krzyżowa 12.04.2019r.Niedziela Palmowa 14.04.19r.Wielki Czwartek 2019r.Wielki Piątek 19r.Rezurekcja 2019r.http://www.parafiamarcinkowice.pl/pl/107927/0/I_Komunia_05.05.2019r.htmlŚwięcenia P. LisaDwór w MarcinkowicachBoże Ciało 2019r.Parafiada 2019r.Licheń 7/8.09.19r.Pielgrzymka do Limanowej 2019Dzień Seniora 26.10.19r.Wszystkich Świętych 2019
SZCZEGÓLNI GOŚCIEGALERIA ZDJĘĆNASZA WIARAKONTAKTKAPLICA DWORSKAW OBIEKTYWIE MIESZKAŃCÓWKALENDARZE PARAFIALNEMAPA MARCINKOWICOPINIE











2019-11-13     Arkadii, Krystyna, Stanisławy     "Człowiek może się obejść bez wielu rzeczy, ale nie może się obejść bez drugiego człowieka". Ludwig Borne    
Strona główna -> FOTOWYDARZENIA 2014-2019 -> Jan Karski 22.11.2015r.

W dniu 22 listopada w naszej parafii odbędzie się patriotyczna uroczystość „zasadzenia drzewa pamięci emisariusza z czasów II wojny światowej Jana Karskiego”. Uroczystość organizowana jest przez „polsko–amerykańskie” Towarzystwo Jana Karskiego. Z tej okazji została zaproszona Para Prezydencka do wzięcia udziału. W związku z tą uroczystością podaję kilka informacji dla lepszego zrozumienia wagi tego wydarzenia, oraz serwis zdjęciowy.

 

Wyborcza.pl Gazeta Wyborcza Depesze

Małopolskie. W Marcinkowicach zostanie posadzony Dąb Jana Karskiego

PAP

20.11.2015 09:54

Dąb Jana Karskiego zostanie posadzony w niedzielę w Marcinkowicach koło Nowego Sącza. To mieszkańcy tej miejscowości pomogli rannemu w 1940 r. Karskiemu i uratowali go przed gestapo.

 

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

"Gdyby nie było Marcinkowic z jej bohaterskimi właścicielami, nie byłoby przyszłego bohatera II wojny Jana Karskiego. Rola tej miejscowości ze wszech miar zasługuje na wyeksponowanie 75 lat po tamtych wydarzeniach" - podkreślił Waldemar Piasecki, przewodniczący Towarzystwa Jana Karskiego.

Dąb Jana Karskiego posadzą bp Tadeusz Pieronek, rabin krakowski Avi Baumol, a także bratanica Karskiego Wiesława Kozielewska i Małgorzata Morawska - córka Jana Morawskiego, którego rodzina szczególnie zaopiekowała się Karskim w 1940 r.

W ramach obchodów upamiętniających postać słynnego emisariusza Polski Podziemnej oraz przypominających o roli, jaką odegrały Marcinkowice, odbędzie się także msza św. oraz modlitwa ekumeniczna w języku polskim i hebrajskim. Nie zabraknie części artystycznej - m.in. prezentacji filmu dokumentalnego o Karskim.

Jak przypomniał Piasecki, w czerwcu 1940 r. Karski przemierzał Tatry z misją kurierską, jednak w słowackiej wsi Demjata zatrzymali go żandarmi i przekazali gestapo. Był torturowany w Preszowie. Bał się, że może kogoś wydać i aby tego uniknąć targnął się na swoje życie - podciął sobie żyły obu rąk. Samobójcze próby okazały się nieudane i wkrótce trafił do szpitala w Nowym Sączu.

Stąd w nocy z 27 na 28 lipca 1940 r. został uwolniony po brawurowej akcji Podziemia (akcja wspólna Związkiem Walki Zbrojnej ZWZ i Polskiej Partii Socjalistycznej - Wolność, Równość, Niepodległość PPS-WRN, koordynowana przez Zbigniewa Rysia i Stanisława Rosieńskiego) i przewieziony łodzią na druga stronę Dunajca.

Tam Karskiego przejął Jan Morawski, członek podziemnej organizacji Orzeł Biały - Resurectio, współpracującej z ZWZ. Emisariusz trafił do majątku rodziców Morawskiego - Stanisława i Olgi. Rodzina Morawskich ukryła Karskiego w swojej gajówce, gdzie - wraz z gajowym Feliksem Widłem - opiekowano się nim, zmieniano opatrunki.

Gestapo kontynuowało jednak poszukiwania Karskiego w Nowym Sączu i okolicach. "W takich okolicznościach Jan Morawski skontaktował się z synem właścicieli majątku Kąty koło Brzeska Lucjanem Sławikiem, członkiem ZWZ, w celu ewakuacji Jana Karskiego" - opisywał przewodniczący Towarzystwa Jana Karskiego. Karski został przewieziony w kolejne miejsce, gdzie otrzymał pomoc.

W sierpniu 1941 r. w Biegonicach koło Nowego Sącza Niemcy - w rewanżu za odbicie Karskiego - rozstrzelali 32 osoby.

Jan Karski (właśc. Jan Romuald Kozielewski) urodził się w 1914 r. w Łodzi. Dwukrotnie przedostał się do warszawskiego getta, a także do obozu przejściowego w Izbicy, z którego Żydzi byli kierowani do obozów zagłady. Na podstawie jego relacji i dokumentów minister spraw zagranicznych Edward Raczyński przedstawił w grudniu 1942 r. aliantom notę "Masowa eksterminacja Żydów w Polsce okupowanej przez Niemców".

Wstrząsającą relację naocznego świadka Karski przekazał amerykańskim i brytyjskim politykom oraz dziennikarzom. Spotkał się m.in. z ministrem spraw zagranicznych rządu brytyjskiego Anthony'm Edenem oraz - w 1943 r. - z prezydentem USA Franklinem Delano Rooseveltem i przedstawicielami amerykańskich organizacji żydowskich.

Jego dramatyczne apele o ratunek dla narodu żydowskiego nie przynosiły jednak rezultatów - większość rozmówców nie dowierzała jego doniesieniom lub je ignorowała. Zachodni przywódcy, a nawet niektórzy liderzy organizacji żydowskich w USA, nie dawali wiary wstrząsającym relacjom o Holokauście. Nie wpłynęły one na politykę państw sprzymierzonych w czasie wojny, opierającą się na założeniu, że jedynym sposobem uratowania Żydów jest pokonanie najpierw nazistowskich Niemiec.

Po wojnie Karski zdecydował się pozostać na emigracji w Stanach Zjednoczonych. Otrzymał wiele prestiżowych wyróżnień. Uhonorowano go m.in. tytułem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata. W 1998 r. izraelski Instytut Pamięci Yad Vashem zgłosił jego kandydaturę do Pokojowej Nagrody Nobla.

Karski zmarł 13 lipca 2000 r. w Waszyngtonie.



 

Poniżej fragment II tomu biografii "Jedno życie", gdzie pojawia się wątek marcinkowicki

 

 Waldemar Piasecki 

„Jan Karski. Jedno życie. Inferno” [fragment] 

Karski: 

- Dość szybko nawiązałem dobre relacje z Jankiem Morawskim. Był trzy lata młodszy. Miał za sobą rok studiów prawniczych na Uniwersytecie Jagiellońskim, podchorążówkę 1 Pułku Strzelców Podhalańskich i udział w kampanii wrześniowej. Zjednał mnie do siebie tym, że nie pytał o nic szanując reguły konspiracji. Dotyczyło to nawet mego imienia. Pozostawał przy „Witoldzie”. Oczywiście widział, że mam jakieś znaczenie dla Podziemia, skoro uruchomiono dla ratowania mnie wspólną akcję ZWZ i PPS-WRN. Na pewno domyślał się, że jestem kurierem czy emisariuszem, którego misję przerwało aresztowanie. Zachowywał jednak takt i dyskrecję. Sam nie ukrywał, że interesuje go prawo, które chciał ukończyć i zostać adwokatem. Pozostawał pod wyraźnym wpływem nowsądeckiego artysty Bolesława Barbackiego. Uzdolnionego malarza, zakochanego także w teatrze. To on przygotowywał szkolne przedstawienie „Wesela” Wyspiańskiego, gdzie w roli Panny Młodej chciał obsadzić Zosię Rysiównę, a Janka Morawskiego w roli Poety. 

Janek był patriotą dość odległym od nurtu narodowego. Z ekscytacją opowiadał, jak w dworze marcinkowickim dwukrotnie gościł Komendant Józef Piłsudski. Pierwszy raz na początku grudnia 1914 roku, kiedy stanął w należącym do Alfreda Faucka dworze by dowodzić I Pułkiem Piechoty Legionów przeprawą przez Dunajec i atakiem u boku Austriaków na zajmowany przez Rosjan Nowy Sącza . Rozwój wydarzeń dla Legionistów był niepomyślny bowiem wczesniej został zaatakowani przez wojska rosyjskie. Piłsudski nie zdążył nawet dokończyć śniadania i wypić tradycyjnej szklanki mleka, ulubionego porannego napoju. Musiał wycofać się ze swymi żołnierzami zanim wróg odetnie drogę odwrotu. 28 września 1921 roku powrócił do Marcinkowic odwiedzić spoczywajacych na okolicznym cmentarzu swoich towarzyszy broni. Majątek należał od niedawna do Stanisława i Olgi Morawskich. Piłsudski zażyczył sobie, podanie napełnionej do połowy szklanki mleka, której nie zdążył dokończyć przed siedmiu laty. Podawała ja na tacy pieknie przystrojonej polnym kwieciem córka właścicieli 

Marysia, starsza siostra czteroletniego Janka. Jego Marszałek wziął na ręca i powiedział: „Nadajesz się na żołnierza”. 

Latem 1940 roku, Morawski nie dosiadał konika krytyki Marszałka i szkalowania jego ludzi, którzy mieli doprowadzić Polskę do klęski i sromoty, co było wtedy bardzo modne. Byłem mu za to wdzięczny. 

Wpadał wieczorem, szliśmy w las i rozmawiali. Głównie o tym, co się dzieje w ogarniętej wojną Europie. Szybko zorientowałem się, że wiadomości, jakie mi przekazywał nie mogą pochodzić tylko polskojęczynych gadzinówek. Pomyślałem, że pewnie słuchał radia. Drugim tematem była problematyka prawna, a zwłaszcza słynne procesy sądowe. Z wyraźna faacynacją słuchał moich opowiadań o rozprawie Gorgonowej, którą śledziłem z widowni. Wizyty Janka nie trwały nigdy dłużej niż godzinę. Starał się zapewne nie wzbudzać podejrzeń tymi wieczornymi wyjściami we dworze. 

Doskonale zapamiętałem jego odwiedziny z 6 sierpnia. Wpadł entyzjastycznie oznajmiajać, że w Londynie brytjski premier Churchill i minister spraw zagranizcnych Lord Halifax podpisali z premierem Sikorski i szefem dyplomacji Zaleskim brytyjsko-polską umowę wojskową. Zareagowałem żywiołową deklaracją, że „Jeszcze Polska nie zginęła” i żalem, iż nie mamy czym za świetną wiadomość wypić toastu. „A kto mówi, że nie mamy?” – zapytał Morawski wyjmując z kieszni flaszkę czystej wódki. Toast wzniesiono i aby się spełnił powtarzano nim nie pojawiło się dno naczynia. Byliśmy przekonani, że polsko-brytyjski sojusz powali Hitlera niebawem. 

Następnego dnia Janek Morawski miał jednak znacznie gorsze wieści. Zarządca majątku przywiózł z odległego o dzięwieć kilometrów Nowego Sącza zasłyszaną opowieść, jak to ze szpitala zwiał trzymany tam pod strażą, złapany na granicy, „wysoki oficer Sikorskiego”. Ma się ukrywać w okolicy, najpewniej w jakimś majątku. Dodaje, że Niemcy przeczesują okolicę, tak jak robili to wcześniej przypadku domów, strychów i piwnic w Nowym Sączu. Z kolei służba dworska zastanawia się między sobą, z jakiego powodu gajowy Wideł zabiera codzinnie w porach posiłków bańki z pożywieniem. Czyżby miał jakiegoś gościa? Dosłownie mnie zmroziło. Zaczęliśmy szybko zastanawiać się, co robić. Analizowanie skąd wyszła sensacyjna pogłoska: czy ze szpitala czy też od któregoś z wykonawców akcji, który tryumfalnie rozpuścił język, aby obwieścić jako kawał zrobiono Niemcom, nie miało sensu. Nie trzeba było geniuszu myśli, aby dojść do wniosku, że „Witold” 

powinienem jak najszybciej z Marcinkowic zniknąć. Janek obiecał, że przekaże to dalej. Tak zrobił… - wspominał Karski. 

Wiedząc, że szukanie ratunku dla „Widolda” w Nowym Sączu może być ryzykowne, Jan Morawski postanawia zwrócić się do Lucjana Sławika syna właściciela majątku Kąty. Nie tylgo go zna, ale jest przekonany o jego zaangażowaniu w ZWZ. Nie myli się. 

Dwa dni później Morawski i Sławik zjawiają się w gajówce. Ten drugi przygląda się uważnie ukrywanemu i pyta czy byłby zdolny do marszu przez trzy-cztery kwadranse.”Kucharski” mówi, że nie przejdzie nawet kilomtera. „To zrobimy inaczej” – odpowiada Sławik. 

Jak się okaże miał plan, aby pieszo lasami i bocznymi drogami, trasą około dziesięciu kilometrów porowadzić uciekiniera do miejscowości Wysokie skąd umówiony szofer zabrałby go do Krakowa. Trzeba jednak realizowac inny wariant. 

Kolejnego dnia, rankiem zajeżdża w okolice gajówki wóz wypełniony warzywami, głównie ogórkami i marchwią w skrzynkach, główkami kapusty luzem. Powożący przy pomocy Widła i Morawskiego zdejmują część ładunku. Wyłania się wygrodzona deskami wolna przestrzeń na dnie której leży jakaś derka. „Wskakuj!” – poleca wozak, amnie nie trzeba powtarzać dwa razy… 

Kozielewski szybko się żegna. Jankowi Morawskiemu życzy kariery adwokackiej… Maurcego Axera serdecznie go wyściskując. Przyznaje się, że jest jego imiennikiem. Dziękuje Widłowi za gościnę. Umawiają się na wódkę w wolnej Polsce. 

Po chwili jest w kryjówce, która zostaje ze wszystkich stron obstawiona skrzynkami. Na górze ląduje kapusta. Miejsca wystarcza aby leżeć na placach lub boku i zmieniać pozycję. 

W książce amerykańskiej, dla uatrakcyjnienia, Kozielewski podróżuje w… beczce. W pozycji kucznej, z podciągniętymi pod brodę kolanami. Człowiek-guma, po prostu, na którym nie robi to specjalnego wrażenia. Rany i obrażenia również. „To była lipa” – skwituje krótko Karski. 

 

Ruszają w kierunku na Bochnię. Dwie i pół godziny zajmie pokonanie dwudziestu trzech kilometrów do Kąt. Docierają do majątku rodziny Sławików.

 

 

pamiątkowych zdjęć. /administrator strony/ .

Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Autor: Rodzina Znajomi
Odwiedzin :
Parafia pw. Niepokalanego Serca NMP w Marcinkowicach